Zamknij

Wywiad z Adrianną Gołuch, lekarką podróżującą po świecie.

17:14, 28.01.2019 | A. B.
REKLAMA
Skomentuj
Taj Mahal w Agra w Indiach. Chyba najbardziej znany symbol Indii. W ten dzień wypełniony modlącymi się masami, gdyż był to ostatni dzień Ramadanu. Tak! Ten przybytek nie ma nic wspólnego z hinduizmem, jest tam muzułmański meczet!

Adrianna Gołuch urodziła się w Lipnie w 1988 roku, mieszkała w Kikole do czasu ukończenia studiów na wydziale lekarskim UMK . Po ukończeniu studiów i odbyciu stażu lekarskiego podjęła pracę jako lekarz anestezjolog w szpitalu w Heilbronn w Niemczech i pracuje tam do dziś. Medycyna jest jej wielką miłością, a pasją są podróże po świecie. 

Anna Baranowska (AB) - Czy od zawsze wiedziałaś, że będziesz lekarzem? Czy pojawiały się tez myśli o innej pracy? 

Adrianna Gołuch (AG) - Marzenie o byciu lekarzem pojawiło się w mojej głowie dość wcześnie, już w podstawówce. Myślę, ze w gimnazjum wiedziałam już na pewno, że do tego będę dążyć i tak naprawdę nie brałam innej opcji pod uwagę, nie miałam planu „B“. Na szczęście ten cel udało się zrealizować, ale w innym przypadku na pewno wybrałabym inny zawód medyczny, być możne pielęgniarka albo dietetyk.

AB- Dokąd odbyłaś Twoją pierwszą podróż i czy to ona obudziła w Tobie chęć zwiedzania świata? A może inny wyjazd zasiał bakcyla podróży? 

AG- Moja pierwsza wielka podroż była też mocno związana z medycyną, a dokładniej ze stowarzyszeniem studenckim, w którym byłam aktywna. Wtedy jako koordynator jednego z projektów zostałam wybrana do delegacji (tylko 22 osoby z całej Polski!) na międzynarodowe spotkanie studentów w Indonezji. Nawet do składania mojej kandydatury nie byłam w pełni przekonana, bo jak to? Ja? Gdzie jest w ogóle Indonezja? Coś tak egzotycznego nie mieściło mi się w głowie! Bałam się bardzo podróży oraz pierwszego lotu samolotem, ale inni koledzy studenci, mający już doświadczenie w podróżach, przejęli dowodzenie. Sam kraj mnie ogromnie zafascynował. Azjatycka rzeczywistość jest dla mnie czymś niepojętym, pięknym i pełnym nowych doznań. Do chwili obecnej byłam w Azji już cztery razy, za dwa tygodnie będzie piąty, a do Indonezji jeszcze kiedyś na pewno pojadę.

AB - Czy swoje kolejne wyprawy planujesz długo naprzód, czy są to wyjazdy spontaniczne? 

AG - Ja uwielbiam planowanie podróży! Przygotowuję się do nich merytorycznie już na miesiące przed- czytam blogi podróżnicze, przewodniki, rozpytuję znajomych. To jest dla mnie już frajda i przed-radość z podróży. Dlatego właściwie jestem zawsze w trakcie planowania jakiejś podróży, czasem dwóch naraz. Często śmieję się, że jak nie mam na horyzoncie kolejnego celu, to tak jakby nic nie miało sensu...

AB - Jak wyglądają przygotowania do kolejnych wypraw? 

AG- Najpierw wybieramy cel, czasem dyskusje trwają po parę tygodni, czasem wiemy od razu. Kiedy już zaklepiemy urlopy, kupujemy bilety lotnicze z dużym wyprzedzeniem, ze względu na ceny. Poza przygotowaniami merytorycznymi muszę czasem zadbać też o inne rzeczy, jak np. odpowiednie ubrania i buty, a w przypadku kolejnej podroży - również o moją kondycję, gdyż planujemy parodniową wędrówkę w Himalajach. Nie muszę chyba wspominać o rzeczach związanych z ubezpieczeniem zdrowotnym, finansami i tego typu organizacyjnych sprawach. 

Sama podróż przebiega zwykle spontanicznie, dostosowuję ją do rzeczywistych warunków zastanych w danym kraju. Podróżując, zatrzymujemy się najchętniej w hostelach, czyli tanich typach hoteli, gdzie nocuje się w jednym pokoju z innymi ludźmi. Zwykle jest tam tez wspólny pokój, gdzie można spędzać czas z innymi podróżującymi i przy okazji dowiedzieć się o wielu ciekawych miejscach.

AB - Jakie miejsca na świecie już odwiedziłaś? 

AG - O wiele mniej, niż bym chciała :) Wiem, że nie da się zobaczyć każdego kraju na świecie, więc wybieram kraje reprezentacyjne, wg moich własnych kryteriów. Uwielbiam Azję i odwiedziłam tam,  poza Indonezją, także Tajlandię, Indie i Sri Lankę. W Afryce byłam w Maroku, Ghanie oraz Namibii, a w Ameryce Południowej - w Chile i Argentynie. Poza tym oczywiście parę krajów europejskich. Szczerze mówiąc, nie jestem fanką odwiedzania 4 krajów w 2 tygodnie. Chcę je poznać naprawdę, a w trzy dni nie jest to po prostu możliwe.

AB - Niektóre z Twoich wyjazdów trwają po kilka tygodni, odbywają się w różnych warunkach. Nie brakuje Ci wtedy odrobiny luksusu? Jak sobie z tym radzisz? 

AG – Ha ha, tak mówi wielu kolegów z pracy: Co? W namiocie? W hostelu? Bez ciepłej wody? Jak można się w takich warunkach relaksować? Ja zawsze na to odpowiadam: mieszkam w Europie, w Niemczech, w mieście przez ponad 320 dni w roku. Moje mieszkanie ma pięć gwiazdek: mam wygodne łóżko, czystą łazienkę z ciepłą, bieżącą wodą, toaletę i funkcjonalną kuchnię. Ja przecież na co dzień żyję w luksusie! Myślę, że właśnie to jest najważniejsza lekcja, której nauczyły mnie podróże: doceniać ten luksus, który my ludzie w cywilizowanych krajach mamy i często uważamy za coś normalnego, coś, co się nam należy.
A więc nie, nie brakuje mi luksusu przez te kilka tygodni. Ale oczywiście cieszę się na powrót do domu, do moich przyzwyczajeń.

AB - Każdy wie, ze podróże przecież kosztują i nie każdy może sobie na nie pozwolić… Masz jakieś sposoby, aby podróżować tanio?

AG - To prawda, za podróże trzeba płacić i dlatego wiele osób już od początku zakłada, że jest to dla nich nieosiągalne. Ja też tak na początku myślałam, zwłaszcza jako studentka, bez większych możliwości finansowych. Jednak trzeba wiedzieć, że wszystko jest kwestią priorytetów i nikt nie może sobie finansowo pozwolić na wszystko - jeden chce mieć ładny samochód, najnowszego smartfona i markowe ubrania, inny weźmie kredyt na dom czy mieszkanie. Ja jestem w stanie zrezygnować z tego na rzecz podróżowania, proste! Jako studentka byłam również finansowo wspomagana przez naszą uczelnię, która kupowała nam bilety lotnicze, a na szczepionki na mój wyjazd do Ghany dostałam dofinansowanie z naszej Gminy Kikół!
Co do sposobów na tanie podróżowanie, trzeba się zastanowić, w jakich obszarach można sobie pozwolić na cięcie kosztów: o połowę tańszy samolot, tyle że z 8- godzinną przesiadką? Łóżko w tanim hostelu z dzieloną łazienką, zamiast hotelu? A może zamiast jedzenia w restauracjach gotowanie samemu w hostelowej kuchni? Oczywiście można również wybierać tanie lub darmowe atrakcje turystyczne, jednak ja na wejściówkach nigdy nie oszczędzam, po to właśnie podróżuję, by odwiedzać różne miejsca!

AB - Które z wypraw zapadły Ci najbardziej w pamięci? 

AG - W każdym odwiedzonym przeze mnie kraju jest coś wyjątkowego, co szczególnie wspominam. Niesamowita gościnność Jordańczyków, absolutnie najlepsze tajskie jedzenie, zapierające dech w piersiach widoki w Patagonii w Chile. Myślę jednak, że największe wrażenie zrobiły na mnie Wodospady Iguazu w Argentynie, to jest mój absolutny numer jeden! Zaraz na drugim miejscu byłaby pustynia Sossusvlei w Namibii, ale mam podejrzenie, że nadchodzący wyjazd w Himalaje może w tej klasyfikacji trochę zamieszać :)

AB - Opowiedz o szczególnych wydarzeniach, które wzbudziły zachwyt, a może przerażenie? 

AG - Dziwnym trafem pamięta się najlepiej te rzeczy, które sprawiły problemy, stres. Kiedy nagle cel podroży staje pod znakiem zapytania, jak na przykład w Andach, w Argentynie nie było przejazdu przez śnieżyce (8 godzin czekania a autobusie!) albo jak w Jordanii, gdy okazało się przy pierwszej kontroli policyjnej, że wynajęty samochód już od 7 miesięcy nie ma ubezpieczenia… W takich momentach panika sięga zenitu, jednak gdy problem zostanie rozwiązany (a zostaje zawsze rozwiązany!), wspominamy to i śmiejemy się z sytuacji. Myślę, ze takie przypadki nauczyły mnie zachowywać zimną krew, kiedy wszystko się sypie. Nawet ostatnio w trakcie powrotu z Grecji, gdzie przez opóźnienie jednego samolotu, nie złapałyśmy z przyjaciółkami kolejnego, rozmawiając z innym Polakiem w samolocie usłyszałyśmy: Cooooo? Nie zdążycie? I wy takie spokojne? Ja bym się załamał!

AB – Jakie są Twoje najbliższe plany podróżnicze? Czy możemy liczyć na fotograficzną pamiątkę? 

AG -Nasz kolejny cel już za dwa tygodnie. To Nepal, a dokładnie 15-dniowa wędrówka w Himalajach na tzw. Annapurna Circuit. Annapurna jest jednym w Himalajskich ośmiotysięczników, jednak nie będziemy się na niego wspinać, tylko go okrążać. Najwyższy punkt to 5400 m, będzie zimno! Mam nadzieję, że uda się również zwiedzić inne miejsca w tym kraju, ale nie ukrywam, że tym razem to wędrówka jest naszym priorytetem.

AB - Poprosimy o parę zdjęć z opisem i zgodą na publikację na portalu „wkikole”.
Dziękuję w imieniu naszych Czytelników za fascynującą rozmowę i życzę kolejnych udanych wypraw, bez nieprzewidzianych, stresujących sytuacji.

AG – Dziękuję.

REKLAMA
(A. B.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© wkikole.pl | Prawa zastrzeżone